Seo tools

www.szukamywas.pl - Forum dyskusyjne: Mieczysława Krystyna P. ( Data zaginięcia: 2015/08/17)
Kwiecień 12 2021 21:10:56
Nawigacja
· Start
· Forum
· Regulamin
· Plakaty do pobrania
· Pinterest
· Kanał Youtube
Aktualnie online
· Gości online: 1

· Użytkowników online: 0

· Łącznie użytkowników: 138
· Najnowszy użytkownik: aga__0145
Zobacz temat
 Drukuj temat
Mieczysława Krystyna P. ( Data zaginięcia: 2015/08/17)
kaktus
Mieczysława Krystyna P.
Data zaginięcia: 2015/08/17
Ostatnie miejsce pobytu: Romanówka (świętokrz.)
Wiek w dniu zaginięcia: lat 60

http://www.zagini...y/?o=18271
"Jestem bardzo cierpliwa pod warunkiem, że wyjdzie na moje"
 
elin
Ostatni raz widziana była w dniu 17.08.2015 roku w swoim domu.
http://www.swieto...biety.html
https://zaginieni...SLAWA.html

Torebka, pieniądze, dokumenty, kule do chodzenia, ubrania. Wszystko zostało w domu. Mieczysława P. zniknęła. Co oznaczają ślady krwi na jej poduszce? Kto i po co usunął deski przykrywające studnię ? Co stało się z mieszkanką Romanówki, gmina Dwikozy? Odpowiedzi na te pytania wciąż nie ma. Zakrojone na ogromną skalę poszukiwania nie przyniosły efektu.

Przeszukali wszystko

60- letnia Mieczysława P. zaginęła w nocy z 17 na 18 sierpnia. Mąż widział ją ostatni raz wieczorem.
- Około godziny 21 żona poszła do swojego pokoju, na górę – relacjonuje Andrzej Pawlica.

Synowa zaginionej widziała ją jeszcze dwie godziny później na balkonie.

- Rano wszedłem do pokoju żony. Łóżko było puste, zaścielone. Pomyślałem, że żona poszła nakarmić kury. Ale syn powiedział, że tam jej nie ma. Wróciłem do pokoju. Gdy rozłożyłem pościel, zauważyłem krew - kontynuuje Andrzej Pawlica.

Rodzina zaraz zawiadomiła policję. Najpierw przyjechał radiowóz z pobliskich Dwikóz. Niedługo potem zaczęły się poszukiwania, jak podkreślają mieszkańcy, zakrojone na dużą skalę.

Na miejscu byli policjanci z Sandomierza, Kielc i innych powiatów. Wspierali ich strażacy. Ściągnięto specjalistyczny sprzęt - helikopter z kamerą termowizyjną i dron. Przywiezione zostały psy wykorzystywane w akcjach poszukiwawczych.

Policjanci i strażacy przez trzy doby przeczesywali wszystko. Dom, gospodarstwo i całą okolicę. W poszukiwaniach, jak szacują ludzie z Romanówki, mogło uczestniczyć nawet 300 osób. Mieszkańcy także brali w nich udział.

-Sołectwo zajmuje 515 hektarów. Sprawdziliśmy co najmniej 800 hektarów, tak dokładnie, na ile było to możliwe. Potem, w drugim etapie poszukiwań, zostaliśmy wyposażeni w GPS-y. Każdy sektor musiały być sprawdzony wzdłuż i wszerz, metr po metrze. Przeszukane zostały pola, nieużytki, pobliski las, cmentarze, zaglądano do nagrobków i do wszystkich niezabezpieczonych ciężkimi, betonowymi płytami studni – relacjonuje Robert Kaczmarski, sołtys Romanówki.

Sprawdzone zostały oczywiście szpitale, placówki pomocowe. Bez skutku. Nie trafiono na żaden ślad.

Psy, jak relacjonują mieszkańcy, nie podjęły tropu poza granicą posesji państwa Pawliców.

Pytania bez odpowiedzi

Uwagę w pierwszym dniu poszukiwań zwróciła studnia znajdująca się obok domu. Nie używano jej od lat. Była zabita deskami i zarośnięta. Trudno było się do niej dostać. Andrzej Pawlica zauważył, że dwie deski zostały odbite.

- Pierwsza myśl była taka, że żona wpadła do studni – mówi mężczyzna.

Głęboką na 56 metrów, suchą w tej chwili studnię dokładnie sprawdzono. Jak relacjonują nasi rozmówcy, sprowadzono w tym celu specjalistyczną jednostkę. Na dnie znaleziono tylko torbę ze śmieciami i kilka gałęzi.

Rodzina twierdzi, że Mieczysława P. nie miała żadnych powodów, aby uciec, wyjechać bez słowa.

- To niemożliwe. Żona wyciągnęła z lodówki mięso na obiad na następny dzień - mówi pan Andrzej.

- Zostały wszystkie rzeczy mamy, także otwarta książka, którą ostatnio czytała – dodaje Barbara Pawlica.

Mieczysława P. miała problemy z kręgosłupem. Była po kilku operacjach. Wspierała się często o kulach. One także są w domu.
- Mama nawet do Sandomierza sama nie jeździła. Do przystanku, do głównej drogi, jest prawie kilometr – zaznacza córka zaginionej.
W nocy, gdy zaginęła pani Mieczysława, mówią domownicy, nic niepokojącego, podejrzanego się nie zdarzyło. Nikt niczego nie zauważył i nie usłyszał.

- Gdyby ktoś obcy kręcił się w pobliżu, szczekałyby psy. Gdyby ktoś planował coś złego, prawdopodobnie by je otruł. Zresztą dlaczego miałby to robić? Jaki miałby motyw? - pyta ze łzami w oczach córka pani Mieczysławy.

- Gdyby mama wyszła z domu i gdzieś upadła, znaleziono by ją. Policja ocenia, że krwi, ślady której znaleziono na poduszce, nie było tak dużo, by można było się wykrwawić. Poza tym krew była tylko i wyłącznie na łóżku. Nigdzie więcej. Sprawdzano to dokładnie różnymi przyrządami. Co znaczą oderwane deski na studni? W tym wszystkim nie ma żadnej logiki - kontynuuje Barbara Pawlica .
Rodzina szuka bliskiej na własną rękę. W najróżniejszych miejscach rozwieszone zostały ogłoszenia ze zdjęciem i prośbą o informacje.
Komunikaty rozesłała również policja. Telefony są, ale wyłącznie z fałszywymi tropami.

Zdesperowana rodzina postanowiła skorzystać z pomocy jasnowidza. Jego wskazówki zostały sprawdzone, ale się nie potwierdziły.
Rodzina Mieczysławy P. została sprawdzona.

- Badanie wariografem, któremu poddani zostali domownicy ponad wszelką wątpliwość wykluczyło ich udział w sprawie – powiedział nam mieszkaniec gminy, powołujący się na informacje policji.

- To uczciwa, spokojna, szanowana i bardzo ciężko pracująca rodzina - podkreśla Robert Kaczmarski.

Drugi taki przypadek

Mieszkańcy małej, położonej na uboczu Romanówki są w szoku. "Niepojęta”, "niesłychana”, "tajemnicza” – tak mówią o sprawie.
W pierwszych dniach po zaginięciu Mieczysławy P. w wiosce nie rozmawiano o niczym innym. Pojawiały się najróżniejsze hipotezy i wersje zdarzeń.

Ale pojawił się również strach. Ludzie przypomnieli sobie podobną historię sprzed dziewięciu lat. Wtedy również w tajemniczych okolicznościach zaginęła kobieta z Romanówki. Bez śladu.

Sołtys podkreśla, że psychozy strachu nie ma, jednak niektórzy mieszkańcy przyznają: obawy się pojawiły.

- To drugi przypadek, gdy w niewyjaśnionych okolicznościach ginie kobieta. Zamykam okna na noc. Podobnie robią moi sąsiedzi – mówi jedna z mieszkanek.

Policja przyznaje:
– Nie mamy w tej chwili żadnego punktu zaczepienia. Nie trafiliśmy na żaden ślad, który pozwoliłby nam ustalić, co stało się z mieszkanką Romanówki. Poszukiwania nadal trwają – powiedział młodszy aspirant Mariusz Bednarski z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Kielcach.
http://www.echodn.../150909803

http://lodz.tvp.p...2/03102015

Na łóżku było ok. pół litra krwi. Jej śladów natomiast nie ma nigdzie w mieszkaniu.

Przeszukana była m.in. studnia o głębokości 56 metrów, użyto psów tropiących (nie podjęły żadnego tropu) oraz psów do poszukiwania zwłok, policja przesłuchiwała również z pomocą wariografu, ale nie ma na razie żadnego punktu zaczepienia.
Edytowane przez elin dnia 19-07-2020 10:40
 
elin
Ponownie w Ktokolwiek widział sprawa pani Mieczysławy:
http://tvp3.tvp.p...6/16092016

To miał być zwyczajny dzień – 17 sierpnia 2015 roku pani Mieczysława Pawlica była z mężem na zakupach. Wieczorem przygotowała kolację. Jeszcze ok. godz. 23 była widziana na balkonie, kiedy paliła papierosa. Od tej pory nikt jej nie widział…

To, co nowe, to wypowiedź pani z prokuratury, że śledztwo prowadzono pod kątem paragrafu "kto za namową albo pomocą drugiej osoby decyduje się do targnięcia na własne życie". Członkowie rodziny dwukrotnie byli badani wariografem, ale pani nie chce wypowiadać się na ich temat.
Na zewnątrz gospodarstwa ujawniono też dwa noże kuchenne, na których bezspornie znajdowała się krew zaginionej. W domu ujawniono także żyletkę, na której znajdowały się ślady linii papilarnych nie nadające się do identyfikacji.
W aktach policyjnych jest też zeznanie świadka, że tej nocy słyszał przy domu zaginionej dźwięk uruchamianego silnika.
Wersję samobójczą potwierdza też utworzony profil psychologiczny.
W grudniu 2015 roku prokuratura umorzyła śledztwo w kierunku nakłaniania przez domowników do samobójstwa.
 
kaktus
dziwne to wszystko.
"Jestem bardzo cierpliwa pod warunkiem, że wyjdzie na moje"
 
elin
Fajbusiewicz też się zajął sprawą:
http://www.ipla.t...od-6604955
 
kaktus
oglądałam, ale wnioski żadne w sumie.
"Jestem bardzo cierpliwa pod warunkiem, że wyjdzie na moje"
 
elin
Racja, ja wrzuciłam zanim zaczęłam oglądać.
Ale trzeba przyznać, że duże nagłośnienie ma ta sprawa w mediach!
 
kaktus
no też pewnie dlatego, że jest bardzo dziwna. takie rzeczy są nośne.
"Jestem bardzo cierpliwa pod warunkiem, że wyjdzie na moje"
 
elin
Nie wiem, na ile to coś nowego, ale 997 wróciło do tej sprawy, od 24 minuty:
https://vod.tvp.p...8,36299111
 
Przejdź do forum:
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Wygenerowano w sekund: 0.10 - 23 zapytań MySQL 6,159,773 unikalnych wizyt