Seo tools

www.szukamywas.pl - Forum dyskusyjne: Piotr Ż. (Data zaginięcia: 2013/04/30)
Kwiecień 17 2021 06:59:53
Nawigacja
· Start
· Forum
· Regulamin
· Plakaty do pobrania
· Pinterest
· Kanał Youtube
Aktualnie online
· Gości online: 1

· Użytkowników online: 0

· Łącznie użytkowników: 138
· Najnowszy użytkownik: aga__0145
Zobacz temat
 Drukuj temat
Piotr Ż. (Data zaginięcia: 2013/04/30)
elin
Piotr Ż.
Data zaginięcia: 2013/04/30
Ostatnie miejsce pobytu: Bobrzany (Małomice) (lubelskie)

Wiek w dniu zaginięcia: 20 lat

– Mój brat Piotr wyszedł z domu w Bobrzanach we wtorek 30 kwietnia – mówi Irmina. – Ślad po nim zaginął. Szuka go rodzina i znajomi.
Piotr ma niespełna 20 lat. Mieszka ze swoją dziewczyną Amandą w Bobrzanach. – W poniedziałek 29 kwietnia pokłóciliśmy się i wyszedł wieczorem – wspomina Amanda. - Nie było go przez całą noc. Wrócił do domu między 5.00, a 6.00. Mama mnie obudziła. Wyglądał na zmęczonego, jak po imprezie. Miałam do niego pretensje, ale nie chciał się wytłumaczyć. Bez słowa się odwrócił i poszedł pieszo w stronę Małomic. Tego samego dnia, czyli we wtorek, był widziany, jak przechodzi przez pasy w Bobrzanach. Potem już nie mieliśmy żadnych wiadomości. Boję się, że coś mu się stało.

Dziewczyna powiadomiła o zaginięciu Piotra jego rodzinę. Chłopak jest "eurosierotą”. Pochodzi z rozbitej rodziny. Jego matka pracuje w Niemczech. – Mam wielkie obawy, czy nic mu się nie stało – powiedziała nam podczas rozmowy telefonicznej Sylwia, matka chłopaka. – Minął już prawie tydzień, a nie ma o nim żadnych wieści. W piątek powiadomiliśmy policję.
http://www.gazeta.../130509859

Profil do M.
Edytowane przez elin dnia 13-05-2015 10:52
 
kaktus
http://www.google...mp;cad=rja
http://www.google...mp;cad=rja
W dniu zaginięcia ubrany był w niebieskie spodnie dresowe, szarą bluzę z kapturem z napisem „FUNK’N SOUL” oraz kurtkę w żółto-czarne paski.
Edytowane przez kaktus dnia 15-12-2013 19:51
"Jestem bardzo cierpliwa pod warunkiem, że wyjdzie na moje"
 
elin
Minął już rok. Piotr wyszedł z domu i ślad po nim zaginął. Chłopak zapadł się jak pod ziemię. - Boję się, że może już nie żyć - denerwuje się przerażona matka chłopaka.

W tej chwili Piotrek ma 21 lat. Rok temu mieszkał u dziewczyny w Bobrzanach. Pod koniec kwietnia 2013 r. chłopak przepadł na całą noc i wrócił nad ranem. Sprawiał wrażenie zmęczonego. Zanim jego dziewczyna zdążyła zrobić mu jakiekolwiek wymówki, odwrócił się i poszedł pieszo w stronę Małomic. - Oddalił się w towarzystwie trzech chłopaków - wspomina dziewczyna. - Nigdy przedtem ich nie widziałam.

Od tamtej pory straciła z nim kontakt. 30 kwietnia zaalarmowała rodzinę Piotrka. Rozpoczęły się poszukiwania. Jego siostra Irmina wraz innymi najbliższymi rozkleiła setki ulotek ze zdjęciem brata. Pojawiły się informacje, że widziano go w różnych miejscowościach. Każdy trop był sprawdzany, ale wszystkie okazały się fałszywe. Zaginięcie zostało zgłoszone policji. Rodzina gorączkowo sprawdzała każdą nawet najdrobniejszą poszlakę. - Kolega zaginionego twierdził, że widział go w Szprotawie w towarzystwie podejrzanych typów - wspomina matka. - Miał komuś powiedzieć po cichu, że jest przetrzymywany za długi. Ten ślad okazał się mało prawdopodobny.
http://www.gazeta.../140519611
 
szkicowa
http://www.zagini...y/?o=14173
 
kaktus
http://regionalna...7/20062015

Wszyscy w miejscowości i okolicy w której mieszka zaginiony chłopak, wiedzą co się z nim stało. Szepczą o tym po kątach, mówią to po cichu jego rodzinie . Tylko policjanci nie potrafią ustalić, co tak naprawdę wydarzyło się pod koniec kwietnia 2013 roku w domu, w którym przebywał „Grucha” (przezwisko zaginionego chłopaka). Zmowa milczenia uniemożliwia podjęcie zdecydowanych działań.
Edytowane przez kaktus dnia 24-06-2015 17:29
"Jestem bardzo cierpliwa pod warunkiem, że wyjdzie na moje"
 
elin
... i jak tu zrozumieć ludzi?

O - i jeszcze z facebook'a:

Piotra nie ma od 30 kwietnia 2013 roku. Zniknął w niewyjaśnionych okolicznościach w miejscowości Bobrzany w lubuskim. Miał wtedy 20 lat. Szczegóły tego tajemniczego zniknięcia znają uczestnicy biesiady, jednak nikt nie mówi prawdy. Ze strachu przed zemstą głównych bohaterów biesiady oficjalnie nie chcą mówić, po kątach zaś szepczą kto i co zrobił Piotrowi. Policja jest bezradna i dlatego powtarzają, że Piotr uciekł zagranicę. Piotr o wszystkim mówił matce, zwierzał się siostrze. Żadna z nich nie wyobraża sobie by uciekł bez słowa. Mamy nadzieję, że wreszcie ktoś zdobędzie się na odwagę i powie co stało się z Piotrem.
https://www.faceb...wiekwietvp
Edytowane przez elin dnia 24-06-2015 19:08
 
kaktus
zrozumieć??? tego nie da się zrozumieć Frown
"Jestem bardzo cierpliwa pod warunkiem, że wyjdzie na moje"
 
elin
Wiesz co, ja rozumiem strach o siebie, o rodzinę. W końcu jak bandziory zabiły jedną osobę, to czemu mieliby nie zabić kolejnej... Ale nie wierzę, że nie da się przekazać takiej informacji anonimowo, dać jakiś sygnał cokolwiek.
Zresztą to nie jedyna taka sytuacja na pewno. Coś kojarzę, że w starszych latach też mamy taką jedną sytuację, że cała miejscowość wie, ale wszyscy nabrali wody w usta.
Głowa mała.
 
kaktus
no właśnie dokładnie o to mi chodzi Elin
"Jestem bardzo cierpliwa pod warunkiem, że wyjdzie na moje"
 
kaktus
https://www.faceb...85/?type=3

Piotr Żołędziowski zaginął w bardzo dziwnych okolicznościach 30 kwietnia 2013 roku w miejscowości Bobrzany (lubuskie). Piotr był 20 letnim chłopakiem zakochanym w dziewczynie z tej miejscowości. Matka dziewczyny, źle traktowała Piotra. Zamiast w domu, mieszkał w komórce. Tego dnia, matka z towarzystwem zorganizowała suto zakrapianą imprezę. Wieczorem, widziano jak trzech mężczyzn wyszło z domu. Wśród nich był Piotr. Potem nikt go już nie widział. Ludzie opowiadają (po cichu, bo się boją), że wówczas Piotrkowi ktoś zrobił krzywdę. Policja, do dzisiaj nie potrafiła wyjaśnić co się tam tak naprawdę stało. Uważają policjanci, że Piotr uciekł. Siostra twierdzi, że brat nie zrobiłby tego, bez uprzedniego poinformowania najbliższych. Publikujemy tę informację mając nadzieję, że wreszcie lokalna społeczność odważy się mówić, a policja zapewni odważnym anonimowość.
"Jestem bardzo cierpliwa pod warunkiem, że wyjdzie na moje"
 
elin
3 lata ponad...
 
kaktus
http://e-reporter...-reportera

- Oficjalna wersja śledztwa zakłada, że Piotr Żołędziowski wyszedł z domu swojej dziewczyny i przepadł bez śladu. Być może gdzieś wyjechał. Jednak ta historia ma również drugie, mroczne dno. Nie ma jednak ciała mężczyzny i dowodów, które mogą wskazać jednoznacznie na morderców. Zaś świadkowie boją się potwierdzić swoje nieoficjalne wypowiedzi. Tymczasem Piotr jest uznawany za osobę zaginioną. – Monika Jońska w reportażu „Ostatnia noc Piotra” wraca do tragedii z 30 kwietnia 2013 roku.
Edytowane przez kaktus dnia 14-07-2016 21:09
"Jestem bardzo cierpliwa pod warunkiem, że wyjdzie na moje"
 
kaktus
gazeta Reporter nr 7/8 2015 r., str. 16, 17, 18.
cały art. na temat zaginięcia i jego okoliczności.
"Jestem bardzo cierpliwa pod warunkiem, że wyjdzie na moje"
 
elin
Oficjalna wersja śledztwa zakłada, że Piotr Żołędziowski wyszedł z domu swojej dziewczyny i przepadł bez śladu. Być może gdzieś wyjechał. Jednak ta historia ma również drugie, mroczne dno. Nie ma jednak ciała mężczyzny i dowodów, które mogą wskazać jednoznacznie na morderców. Zaś świadkowie boją się potwierdzić swoje nieoficjalne wypowiedzi. Tymczasem Piotr jest uznawany za osobę zaginioną.



Piotr Żołędziowski miał 20 lat, gdy zaginął w nocy z 29 na 30 kwietnia 2013 roku. Miało to miejsce w Bobrzanach w województwie lubuskim.

Postrzegano go jako towarzyskiego i powszechnie lubianego: – Miał dobre serce – mówi jego siostra Irmina Żołędziowska. Rodzice Piotra i Irminy rozstali się i oboje przebywają za granicą. Po ich wjeździe Piotrem zajmowała się babcia. Chłopak nie uczył się. Czasami jednak pracował dorywczo. Od czterech lat spotykał się z młodszą o kilka lat Amandą O. 3 lata przed zniknięciem przeniósł się do mieszkania jej rodziny w Bobrzanach. Do domu babci wracał tylko wtedy, gdy pokłócił się z Amandą.

We wtorek, 30 kwietnia 2013 roku, około 9.00 siostra Piotra otrzymała telefon od Amandy o zniknięciu brata. Irmina przyznaje, że przez pierwszy dzień zbagatelizowała ten sygnał. Zaginięcie zgłosiła dopiero 2 maja: – Byłam bardzo zdziwiona, Piotrek czasem wychodził na dwa - trzy dni, ale zawsze wracał – tłumaczy siostra zaginionego, i dodaje - Alarm wszczęty przez Amandę dał mi pewne podejrzenia. Amanda nigdy wcześniej do mnie nie dzwoniła z takim problemem. Chociaż Piotrek czasami znikał na kilka dni – mówi siostra zaginionego.

Szemrane towarzystwo

Zaginięcie Piotra przedstawiane jest oficjalnie następująco: wyszedł z domu dziewczyny po wcześniejszej kłótni, wrócił nad ranem pijany. Następnie wyszedł ponownie i nie powrócił do dnia dzisiejszego.

- To jest wersja Amandy, uważam, że została wymyślona. Moim zdaniem cała tragedia zdarzyła się właśnie tam, w jej domu – podkreśla Irmina.

Rodzina Piotra inaczej prezentuje wydarzenia feralnej nocy, podczas której zaginął. Był poniedziałek 29 kwietnia 2013 roku. Piotr i Amanda zamierzali wybrać się do babci chłopaka, mieszkającej w oddalonej o 3 kilometry od Bobrzan Bukowinie Bobrzańskiej. Jednak para pokłóciła się. Dziewczyna stwierdziła, że nigdzie nie pojedzie, a chłopak zdecydował, że się od niej wyprowadzi. Wówczas Piotrek zadzwonił po kolegę, który miał odwieźć go do babci. Koledzy zatankowali na pobliskiej stacji paliw, jednak w drodze Piotrek rozmyślił się i prosił kolegę o zawrócenie do Bobrzan.

Jednak Amanda i jej mama nie chciały wpuścić go do domu. Wtedy poszedł do pobliskiej szopy, gdzie spędził pół nocy. W tym samym czasie w domu trwała impreza: – Szemrane towarzystwo, przyjeżdżali z wioski obok. Alkohol i dopalacze – stwierdza Irmina. Jak twierdzi siostra zaginionego, dwóch uczestników imprezy (Łukasz C. oraz Roman D.) wyszło do Piotra - Szukali zaczepki, znęcali się nad Piotrkiem. Około 3. w nocy Piotr wbiegł do domu Amandy. Zabrał kurtkę, włożył długie spodnie i wybiegł z domu.

Według Irminy, jego prześladowcy ruszyli za nim, kierowali się w stronę Małomic. Tej nocy ślad po 20-latku zaginął.

- 2 maja 2013 roku w KPP w Żaganiu zostało zgłoszone zaginięcie 20-letniego mężczyzny, mieszkańca gminy Żagań, który ostatni raz był widziany w Bobrzanach – mówi rzecznik Komendy Powiatowej Policji w Żaganiu podinsp. Sylwia Woroniec.- Policja podjęła pierwsze czynności dopiero koło 7 maja – podkreśla Irmina Żołędziowska - Stwierdzono, że

Potem, przez kilka miesięcy policja twierdziła, że chłopak wyjechał za granicę. – Brat miał zniszczony dowód, kto przyjąłby go do pracy bez dokumentów? – stwierdza Irmina. Zdaniem policji można pracować na czarno, a bez dowodu również można wyjechać z Polski.

- Do poszukiwań zaginionego mężczyzny policjanci z KPP w Żaganiu wykorzystali System Informacyjny Schengen. Informacje dotyczące zaginionego 20-latka mogą być sprawdzane i weryfikowane przez policje wszystkich państw należących do Strefy Schengen – uzupełnia funkcjonariuszka.

Prywatne śledztwo

- Początkowo utrzymywałam kontakt z Amandą, do momentu, kiedy wierzyłam w jej wersję – mówi mi Irmina. Kobieta przyznaje, że podjęła szereg działań na własną rękę: - Pojawiały się sygnały, że Piotrek był widziany w okolicach, jednak były to fałszywe tropy - siostra sprawdzała wszystkie sygnały i poszlaki. Część z nich miała na celu wywołanie sensacji. Nie było jednak propozycji przekazania informacji o zaginionym w zamian za wynagrodzenie, nie kierowano żadnych gróźb wobec jego rodziny.

Irmina rozwieszała w okolicy wiele ulotek o zaginięciu brata. Pewnego razu w Żaganiu podszedł do niej młody mężczyzna. Usłyszała od niego: – Nie szukaj Piotrka, K… (tu padł pseudonim) go załatwił.

Zanim na to zareagowała, mężczyzna uciekł. Irmina przyznaje także, że w Małomicach - miejscowości, z której pochodzi Łukasz C. - plakaty i ulotki o zaginięciu chłopaka były zrywane.

Około 2 miesięcy po zaginięciu chłopaka z zagranicy powróciła mama Piotra, Sylwia Żołędziowska. Pojechała do domu Amandy, zrobiła awanturę, padły poważne oskarżenia. Kilka dni po tym zdarzeniu, konkubent matki Amandy popełnił samobójstwo.

– Ten mężczyzna miał bardzo dobry kontakt z Piotrkiem – zaznacza Irmina. Były różne opinie związane z tym zdarzeniem. Sugerowano, że nie musiało to być samobójstwo.

Po upływie około 3-4 miesięcy od zaginięcia Piotra Żołędziowskiego pojawiła się informacja, że „został załatwiony na gliniankach” - chodzi o akweny w Małomicach. - Gdyby ten trop szybciej się ujawnił, to może udałoby się znaleźć dowody – stwierdza siostra zaginionego.

- Policjanci zajmujący się poszukiwaniami, sprawdzali i sprawdzają wszystkie informacje (oficjalne i anonimowe), które mogłyby przyczynić się do ustalenia miejsca pobytu zaginionego mężczyzny. Policjanci systematycznie weryfikują wszystkie wersje dotyczące zaginięcia 20-latka. Wiele z tych działań to czynności operacyjne podejmowane na podstawie informacji niejawnych. Jednym z prowadzonych na szeroką skalę działań było sprawdzenie we wrześniu 2015 roku dużego zbiornika wodnego w Małomicach. Do tego sprawdzenia ściągani byli płetwonurkowie, w działaniach poszukiwawczych wzięli udział strażacy z łodziami i policjanci – komentuje Sylwia Woroniec z żagańskiej policji.

Wiedzą i nie powiedzą

Niedaleko domu Amandy znajdują się lokale dla pracowników sezonowych. Ich mieszkańcy rzekomo twierdzili, że w noc zaginięcia Piotra słyszeli głos, jakby wzywający o pomoc. Nie pospieszyli z nią. Zeznań w tej sprawie też nie złożyli.

Irmina Żołędziowska opowiada, że jeździła po całym województwie i kontaktowała się z różnymi ludźmi. Niektórzy mieli sporo do powiedzenia w sprawie zaginięcia jej brata. Jednak do poświadczenia nieformalnych wypowiedzi nikt nie był chętny. – Wersję zdarzeń nocy, gdy zaginął mój brat, słyszałam od różnych osób. Podejrzewam, że byli to świadkowie obecni na miejscu zdarzenia, lecz nikt nie przyzna się do tego – stwierdza ze smutkiem siostra Piotra.

Policja stwierdziła, że w noc zaginięcia Piotrek i podejrzewany mężczyzna (Łukasz C.) nie wykonywali między sobą połączeń telefonicznych. Łukasz C. stwierdził też, że nie zna Piotra. I to miało być dowodem jego niewinności.

- Przecież byli w jednym domu, po co mieli do siebie dzwonić? – pyta retorycznie Irmina Żołędziowska - Policja nic nie zrobiła w tej sprawie. Więcej informacji zdobyła sama, docierając do świadków.

Kobieta przyznaje, że jej brat pogubił się w dopalaczach. Pytam: - Czy mógł mieć z tego powodu problemy lub długi?

- Nie było oznak wskazujących na problemy, nic nie mówił o nich – opowiada Irmina. Jednak przed zaginięciem Piotr pożyczał pieniądze od mamy. Zdaniem siostry, gdyby miał większe długi, to poprosiłby o większą sumę.

Irmina opowiada także o tym, że jej brat wrócił kiedyś od Amandy pobity. Jednak nastolatka twierdziła, że to Piotr ją pobił. Amanda zeznała też, że jej chłopak nie posiadał telefon. Potem z tych zeznań się wycofała. Ostatecznie przywiozła na policję kartę sim z jego telefonu. Z przedmiotów Piotra w mieszkaniu Amandy została jedna bluza. Reszta rzeczy zaginęła, podobnie jak chłopak.

Szuka sprawiedliwości

Rodzina Piotra szuka wszędzie pomocy w wyjaśnieniu jego zaginięcia. Także poprzez niekonwencjonalne działania. Mama Piotra zgłosiła się do jasnowidza, Krzysztofa Jackowskiego: – Nie było zainteresowania pomocą, przedstawiono jedynie cennik usług – opowiada Irmina.

Natomiast kontakt z rodziną Piotra podjęła Maja Danilewicz. Według jasnowidzki zmarł on w dniu zaginięcia. Potwierdziła, że chłopak był lubiany i miał dużo znajomych, jednak był pogubiony.

– Pani Maja stwierdziła, że Piotrek próbował wyjść z trudnej sytuacji, w jakiej się znalazł, ale się nie udało – mówi Irmina Żołędziowska. Danielewicz twierdziła, że chłopak znalazł się w nieodpowiednim towarzystwie. Na blogu jasnowidzki pojawił się także anonimowy wpis, że Piotr nie żyje. Jednak nie wiadomo, kim był autor komentarza.

Rzekomi przyjaciele Piotra unikają rozmów o nim. Bliski jego kolega zeznał, że nie utrzymywał z nim żadnych relacji. Świadkowie, którzy mogliby pomóc w sprawie, nie złożyli oficjalnych zeznań. Boją się. Czy uda się ustalić kogo? I co naprawdę stało się z Piotrem?

- Komenda Powiatowa Policji w Żaganiu nadal prowadzi w tej sprawie czynności poszukiwawcze. Ze względu na fakt, iż wiele działań podejmowanych jest na podstawie informacji niejawnych, nie mogę podać szczegółów o działaniach operacyjnych prowadzonych w tej sprawie – komentuje Sylwia Woroniec.

- Mam świadomość, że nawet jeśli znajdziemy ciało, to może nie udać się nam udowodnić winy sprawców – podsumowuje z żalem Irmina. Ostatnie działania podjęte przez nią, to pismo do Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze z prośbą o wszczęcie postępowania z uwzględnieniem popełnienia przestępstwa na osobie Piotra i udziału w tym zdarzeniu osób trzecich.

„Czynności w sprawie tzw. poszukiwań celowych – dot. Piotra Żołędziowskiego prowadzi KPP w Żaganiu. Prokuratura nie zajmuje się sprawami związanymi z poszukiwaniem zaginionych osób”. – odpowiedział nam lakonicznie rzecznik Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze Zbigniew Fąfera. Nie udało się nam uzyskać komentarza związanego z ewentualnym wszczęciem postępowania na wniosek siostry Piotra. Jednak Irmina otrzymała powiadomienie, że jej prośba została przekierowana do Prokuratury Rejonowej w Żaganiu.

- Postępowanie dotyczące zaginięcia osoby Piotra Żołędziowskiego jest prowadzone przez Komendę Powiatową Policji w Żaganiu, natomiast jednostki organizacyjne prokuratur nie prowadzą postępowań dotyczących zaginięcia osoby - stwierdziła kierownik sekretariatu Prokuratury Rejonowej w Żaganiu Elżbieta Kowalska.

Irmina nie poddaje się i mimo wszystko jest pewna, że odnajdzie ciało brata. W to, że nadal żyje i nie kontaktuje się z rodziną, nie wierzy. Kobieta zamierza ufundować nagrodę pieniężną w zamian za informacje na temat zniknięcia jej brata.
http://e-reporter...noc-piotra
 
kaktus
czytałam to. niepojęte dla mnie to, że mamy XXI wiek a takie rzeczy się dzieją Sad
"Jestem bardzo cierpliwa pod warunkiem, że wyjdzie na moje"
 
elin
Śledztwo, które prowadzi na własną rękę siostra - wg niej wszyscy dobrze wiedzą, co i kto zrobił, ale się obawiają. Znane ma być nawet miejsce pochowania Piotra (pobliskie glinianki).

Pewnego razu w Żaganiu podszedł do siostry młody mężczyzna i powiedział: Nie szukaj Piotrka, „KUKI” go załatwił. Zanim zareagowała, mężczyzna uciekł. Irmina przyznaje także, że w Małomicach – miejscowości, z której pochodzi Łukasz C. pseud. KUKI – plakaty i ulotki o zaginięciu chłopaka były zrywane.

Do tej pory nie ma jednak ciała mężczyzny i dowodów, które mogą wskazać jednoznacznie na morderców. Zaś świadkowie boją się potwierdzić swoje nieoficjalne wypowiedzi. Tymczasem Piotr jest uznawany za osobę zaginioną.
http://vod.tvp.pl...7/07102016

Wszyscy wiedzą, co się stało, mówi siostra Piotra.
https://vod.tvp.p...0,47940232
Edytowane przez elin dnia 17-05-2020 21:44
 
Przejdź do forum:
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Wygenerowano w sekund: 0.20 - 23 zapytań MySQL 6,170,029 unikalnych wizyt