Seo tools

www.szukamywas.pl - Forum dyskusyjne: Joanna M. (Data zaginięcia 2000/11/03)
Kwiecień 22 2021 02:32:14
Nawigacja
· Start
· Forum
· Regulamin
· Plakaty do pobrania
· Pinterest
· Kanał Youtube
Aktualnie online
· Gości online: 1

· Użytkowników online: 0

· Łącznie użytkowników: 138
· Najnowszy użytkownik: aga__0145
Zobacz temat
 Drukuj temat
Joanna M. (Data zaginięcia 2000/11/03)
lornetka
Joanna M.
Data zaginięcia 2000/11/03
Wiek w dniu zaginięcia: 18 lat

Ostatnie miejsce pobytu: Niwka k/ Tarnowa (Badłów gm. Żabno)

"Joanna była widziana po raz ostatni na imprezie urodzinowej w domu swojego chłopaka Przemka. W przed dzień zniknięcia Joanna napisała do niego list: "…Trudno mi to przychodzi, ale wolę napisać Ci to niż powiedzieć. Zostawiłeś mnie, nie mówiąc nawet, gdzie się wybierasz. No, ale cóż, przywykłam do tego, że nikt się ze mną nie liczy… Nie mam żalu do Ciebie o nic, może nawet nigdy go mieć nie będę. Mówiłam Ci, że nie chcę Cię stracić, że Cię kocham i taka jest prawda…" "

"W imprezie, prócz nich, uczestniczyły jeszcze trzy inne osoby, w tym dziewczyna. Około 18-ej pomiędzy Aśką a jej chłopakiem doszło do sprzeczki. Ona chciała jechać do domu, on jej nie pozwalał. Grozi zerwaniem. Pomimo tego, około 20-ej dziewczyna wyszła z domu. Idzie do autobusu. Chłopak idzie za nią, odprowadza ją na przystanek. W drodze widziała ich sklepowa. Po dziesięciu minutach Przemek wraca.
Tymczasem Joanna wsiadła do autobusu i kupiła bilet do Tarnowa. Była wtedy godzina 20.09. Wkrótce jednak z autobusu wysiadła. To była ostatnia chwila, kiedy ktoś ją widział."
http://www.rmf24....nId,104737

http://archiwum.p...61639.html
Edytowane przez elin dnia 04-08-2020 22:57
 
elin
Itaka:
http://www.zagini...by/?o=2511
https://zaginieni...OANNA.html

Wznowione w tej sprawie śledztwo przyniosło kilka informacji dotyczących miejsc, w których zwłoki mogły zostać ukryte (o opinię w tej kwestii zwracano się m.in. do florysty z Akademii Rolniczej w Krakowie).

W związku z pozyskaną wiedzą zorganizowano akcję poszukiwawczą z udziałem m.in. policyjnych płetwonurków, ratowników krynickiej grupy GOPR-u przeszkolonych na poszukiwanie osób zaginionych i zwłok (wraz z psami służbowymi), pracowników naukowych Akademii Górniczo – Hutniczej z georadarem.

Akcja poszukiwawcza zaplanowana została równolegle w dwóch miejscach – w lasach w miejscowości Niwka i w rejonie stawu w miejscowości Radłów.
http://www.policj...aszek.html
http://www.se.pl/...dka-joasi/
http://wiadomosci...-laty.html
http://krakow.nas...z_nastepny

W dniu 03.11.2000r. wyszła od znajomego w miejscowości Niwka gm. Radłów, celem udania się do miejsca zamieszkania. Do dnia dzisiejszego nie powróciła do domu i nie nawiązała kontaktu z rodziną.
Ubiór w dniu zaginięcia: kurtka koloru czarnego, spodnie koloru czarnego, kozaki koloru czarnego. Posiadała przy sobie złoty łańcuszek, dwa pierścionki srebrne, kolczyki tzw. "delfinki", zegarek oraz czarną torebkę na pasku.
Edytowane przez elin dnia 04-08-2020 22:58
 
kaktus
14 lat i wciąż bez śladu zbrodni. Ciała Joanny Matjaszek nigdy nie odnaleziono.

Ciała zaginionej w listopadzie 2000 roku Joanny Matjaszek nigdy nie odnaleziono. Wszystko wskazują, że zamordował ją Przemysław W., chłopak Joanny. Ale dowodów nie ma - Czuję się bezsilna. Nie mam już do kogo się zwrócić. Wszyscy, którzy mieli nam pomóc, zawiedli, a on teraz chodzi na wolności. Jestem pewna, że to Przemek zamordował naszą córkę - mówi Teresa Matjaszek, mama zaginionej Joanny. Joanna chodziła do liceum w Wojniczu. Była wzorową uczennicą. Planów na przyszłość miała wiele. Jednym z nich były studia na kierunku rehabilitacja. Kilka tygodni przed rozpoczęciem nauki w klasie maturalnej zdała egzamin na prawo jazdy. - Była bardzo ambitna - tak wspomina ją rodzina. Rankiem, 3 listopada 2000 roku, zanim wyszła do szkoły, rozmawiała z mamą o zakupach na studniówkę. Upatrzyła sobie już buty i sukienkę. Po szkole miała iść na urodziny do swojego chłopaka Przemka, który mieszkał w Niwce pod Tarnowem. Po imprezie chciała wrócić do domu autobusem. Wieczorem w domu się nie pojawiła. Rodzice przez całą noc obdzwaniali szpitale, pogotowia i komendę miejską w Brzesku. Policjanci twierdzili, że Joanna była osoba dorosłą, więc nie było wystarczających przesłanek, aby uznać ją od razu za zaginioną. Dopiero po kilku dniach uczyniła to tarnowska policja i rozpoczęła poszukiwania. Bez rezultatu. - Mówiłam, że ostatni raz moją córkę widziano na imprezie, z Przemkiem. Potem ślad się urywał - wspomina mama Joanny. Dopiero w maju 2001 roku sprawę przejęła tarnowska prokuratura. Nie udało się jednak ustalić okoliczności zaginięcia dziewczyny. Prokuratura sprawę umorzyła. Po kilku miesiącach zajęli się nią policjanci z krakowskiego Archiwum X. Ustalili, że jednym z głównych podejrzanych jest jej ówczesny chłopak Przemek. Był znany z dość trudnego i impulsywnego charakteru. Jak udało się ustalić dziewczyna, na imprezie urodzinowej pokłóciła się ze swoim chłopakiem i postanowiła wrócić do domu autobusem. Ostatni raz była widziana na przystanku autobusowym w Niwce. Stała tam z Przemkiem. Na przesłuchaniu chłopak przyznał, że między nimi doszło do sprzeczki i że w końcu zapakował ją do samochodu i wywiózł w las. Na tym jego zeznania się zakończyły. Dalszego przebiegu tej feralnej nocy nie udało się odtworzyć. Chłopak nie przyznał się do tego, że ma jakikolwiek związek z zaginięciem Joanny. Sprawa utknęła w martwym punkcie. Policjanci z Archiwum X zaczęli poszukiwania ciała dziewczyny na terenach wokół Niwki, gdzie widziano ja ostatni raz. Przy użyciu specjalistycznego sprzętu - georadaru - zaczęto przeczesywać okoliczne lasy. Pomagał także aparatura na helikopterze i psy tropiące. Zalew znajdujący się w pobliżu przeczesywali płetwonurkowie. Ekspertyzy geologiczne wykazały, że nie ma możliwości, by ciało dziewczyny, jeśli znajdowało się w całości, zostało ukryte pod ziemią na terenie lasów radłowskich. Krakowska policja poprosiła nawet o pomoc jasnowidza - Krzysztofa Jackowskiego. Ten stwierdził, że Joanna została zamordowana przez bardzo bliską jej osobę, z którą była związana uczuciowo. Wskazał też, że najprawdopodobniej ciało dziewczyny zostało wrzucone do zbiornika wodnego w okolicy Niwki. Przeczesywanie zalewu nie przyniosło i tym razem rezultatu. Policja przesłuchała Przemka przy pomocy wariografu. Na pytanie o zaginięcie Joanny urządzenie nie wykazało szczególnych wahań. Ale jak twierdzą policjanci, takie przypadki się zdarzają, nawet jeśli badany jest winny. 13 listopada 2007 roku śledztwo ostatecznie umorzyła tarnowska prokuratura. Powodem takiej decyzji było fakt, że nie odkryto zwłok Joanny oraz brak jednoznacznych dowodów, że to właśnie Przemek przyczynił się do jej śmierci. - Mam żal do policji, prokuratury i wszystkich podobnych służb. Ta sprawa od początku była przez nie źle prowadzona. Nikt, poza nami, nie podejrzewał Przemka. Mam wrażenie, że nikt też na poważnie nie zajął się sprawą naszej córki, ale takie mamy państwo. Tyle dowodów zebrali i nie potrafili go oskarżyć... To nie do uwierzenia! - mówi pani Teresa Matjaszek, mama Joanny. Policja sprawy jeszcze nie zamknęła. Okres przedawnienia w tym przypadku wynosi aż 30 lat. - Jeśli pojawią się jakiekolwiek nowe okoliczności. Cały czas prowadzimy analizy operacyjne - mówi Olga Żabińska, rzecznik KMP Tarnów. - We mnie nie ma już nadziei, że w sprawie córki jeszcze uda się zrobić cokolwiek - dodaje pani Teresa. **** W 2000 roku miał 20 lat. Z Joanna Majtjaszek spotykał się od kilka miesięcy przed jej zaginięciem. Nie cieszył się zbyt dobrą opinią. Bywał porywczy, uparty i impulsywny. Nie stronił od alkoholu. Joanna nie była jego pierwszą dziewczyną. Kilka dni przed jej zaginięciem napisał do niej list, w którym wyrażał oburzenie, że dziewczyna za zaoszczędzone pieniądze kupiła sobie kurtkę, a nie kolumny głośnikowe do jego samochodu. Nigdy nie przyznał się do zabójstwa Joanny. Kilkanaście miesięcy po jej zaginięciu na policję zgłosiła się kolejna dziewczyna, która zeznała, że pobił ją i zgwałcił. Podczas kłótni miał jej powiedzieć, że jeśli nie będzie posłuszna to zabije ją i zakopie, tak jak Joannę. Mimo tych zeznań, nigdy nie został oskarżony. W więzieniu spędził kilka ostatnich lat. Udowodniono mu gwałt, bicie i znęcanie się nad kobietą. Na wolność wyszedł kilka tygodni temu. Mieszkańcy Niwki tę wiadomość przyjęli z niepokojem.

http://www.gazeta...,id,t.html
"Jestem bardzo cierpliwa pod warunkiem, że wyjdzie na moje"
 
kaktus
https://www.fakt....ie/39nhvzf


Asia poszła na urodziny ukochanego, ślad po niej zaginął. Została zakopana w lesie?

Joanna Matjaszek z Wojnicza pod Tarnowem zaginęła w tajemniczych okolicznościach po imprezie urodzinowej swojego chłopaka. Policjanci ustalili, że została zamordowana, ale przez 18 lat nie namierzono sprawcy i nie odnaleziono ciało. Teraz zapowiada się przełom w sprawie. Zatrzymano krewną byłego partnera Joasi podejrzaną o składanie fałszywych zeznań - podaje Onet.

Policjanci zatrzymali kobietę związaną ze sprawą zaginięcia Joanny Matjaszek - informuje Onet. Zatrzymana to mieszkanka jednej z podtarnowskich miejscowości i krewna Przemysława W., który był partnerem zaginionej w 2000 roku dziewczyny. Kobieta ma wkrótce usłyszeć zarzut składania fałszywych zeznań, które miały pomóc ochronić potencjalnego sprawcę przed wymiarem sprawiedliwości.

Osiemnastoletnia Joanna Matjaszek zaginęła 3 listopada 2000 roku. Tego dnia licealistka z Wojnicza pokłóciła się ze swoim chłopakiem podczas imprezy urodzinowej. Uchodzący za agresywnego i kłótliwego Przemysław W. domagał się od 18-latki, żeby zaoszczędzone pieniądze przeznaczyła na zakup głośników do jego auta. Ona natomiast chciała za tę kwotę kupić kurtkę.

Po raz ostatni widziano ją właśnie z Przemysławem W. - czytamy w Onecie. Chłopak zeznał, że wsadził dziewczynę do samochodu i pojechał z nią do lasu. Co wydarzyło się później, nie wiadomo. Niedługo potem u siostry Przemysława W. znaleziono łańcuszek i torebkę należącą do Joanny. Kobieta tłumaczyła, że obie rzeczy podarował jej brat.

Pomimo poszukiwań w podtarnowskich lasach, ciała 18-latki nie znaleziono. Narzeczony Joanny Matjaszek nie przejął się specjalnie śmiercią ukochanej. Szybko znalazł sobie nową partnerkę. To właśnie dziewczyna wyznała funkcjonariuszom, że Przemysław W. pobił ją i zgwałcił. Podczas kłótni miał jej też grozić, że jak nie będzie posłuszna, to zabije ją i zakopie, tak jak zrobił to z Joasią. Mimo to Przemysław W. nigdy nie został oskarżony. Prokuratura w Tarnowie w 2007 roku umorzyła śledztwo.

Jak podaje Onet, ze względu na nowe okoliczności, które pojawiły się po 18 latach, powraca szansa na zakończenie sprawy. Śledczy nie wykluczają zatrzymań kolejnych osób zamieszanych w śmierć Joanny Matjaszek.
Edytowane przez kaktus dnia 31-05-2018 22:32
"Jestem bardzo cierpliwa pod warunkiem, że wyjdzie na moje"
 
elin
Taka ewidentna sprawa a facet tyle lat za nią nie odpowiedział. Straszne :/
 
kaktus
https://krakow.on...ch/6hlc8nf

Policjanci z Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie pod nadzorem tarnowskiej prokuratury od rana prowadzą działania operacyjne w Niwce (woj. małopolskie). Czynności - jak dowiedział się Onet - mają związek z tajemniczym zaginięciem nastoletniej Joanny Matjaszek. Funkcjonariusze o poranku pojawili się na terenie posesji państwa W. To tutaj 19 lat temu mieszkał Przemysław W. O tym, że to on może stać za zaginięciem dziewczyny, Onet pisał w lipcu zeszłego roku.


Jest ruch śledczych ws. zaginięcia Joanny Matjaszek. Policjanci pod nadzorem prokuratury weszli o poranku na teren jednej z posesji w małopolskiej Niwce. Chodzi o sprawę Joanny Matjaszek
Dziewczyna ostatni była widziana 3 listopada 2000 roku. Wszystkie poszlaki wskazują na to, że została zamordowana
Po tym, jak nastolatka zaginęła, Przemysław W. bił, gwałcił, nękał i więził inne kobiety.
Od blisko 19 lat tajemnica zaginięcia nastolatki czeka na wyjaśnienie

Dom, w którym śledczy prowadzili dzisiaj czynności, należy do rodziny W. To właśnie tutaj 19 lat temu mieszkał Przemysław W., wówczas 20-letni mężczyzna. O tym, że W. może być zamieszany w sprawę Onet pisał w obszernym reportażu w lipcu zeszłego roku.

Joanna Matjaszek ostatni raz była widziana 3 listopada 2000 roku podczas imprezy urodzinowej swojego chłopaka. Dziewczyna od kilku tygodni spotykała się z Przemysławem W. Chłopak pochodzi z małej wioski pod Tarnowem. Kiedy poznał Joasię, miał 20 lat - dziś to 39-letni mężczyzna.
19 lat czekania

Dopiero siedem miesięcy od zaginięcia o sprawie dowiedziała się Prokuratura Rejonowa w Tarnowie. Na podstawie zeznań świadków prokurator ustalił, że dziewczyna po imprezie została odprowadzona na autobus przez swojego chłopaka. We wrześniu 2001 roku śledczy umorzyli jednak sprawę, gdyż nie znaleźli dowodów, "na podstawie których można byłoby ustalić czas, miejsce i okoliczności zaginięcia".

Rodzina złożyła zażalenie. Po miesiącach starań postępowanie wznowiono, na pewien czas włączeni w nie zostali nawet policjanci z krakowskiego Archiwum X. Od nowa przesłuchano świadków i przeanalizowano materiał dowodowy. Za pomocą kamery termowizyjnej przeszukano m.in. 100 hektarów lasów oraz teren starej cegielni w pobliżu Radłowa. Pojawiły się także nowe wątki. Odpowiedzialna za prowadzenie śledztwa tarnowska prokuratura w 2007 roku umorzyła jednak sprawę.

W kwietniu 2017 r. zwróciliśmy się do tarnowskiej prokuratury z prośbą o wgląd do akt sprawy. Od 13 lat pozostawały na półce, ale zgody nie dostaliśmy.

W październiku 2017 roku Prokuratura Okręgowa w Tarnowie wznowiła śledztwo w sprawie Joanny Matjaszek.

Pod koniec maja 2018 r. na polecenie prokuratury została zatrzymana siostra Przemysława W. Ta sama, u której znaleziono torebkę Joanny Matjaszek. Prokurator postawił jej zarzut składania fałszywych zeznań. Pojawiły się nowe materiały dowodowe. Śledczy nie wykluczają kolejnych zatrzymań.
Edytowane przez kaktus dnia 18-03-2019 23:42
"Jestem bardzo cierpliwa pod warunkiem, że wyjdzie na moje"
 
kaktus
https://wiadomosc...ek/56lpfn5

Policjanci pod nadzorem tarnowskiej prokuratury prowadzą poszukiwania ciała Joanny Matjaszek - dowiedział się Onet. Czynności operacyjne trwają w okolicy Niwki i Wierzchosławic (woj. małopolskie). Nastolatka zaginęła 20 lat temu. Podejrzany o dokonanie zbrodni Przemysław W. przez lata bił, gwałcił, nękał i więził inne kobiety. Groził im, że zabije je "tak jak tamtą szmatę i zakopie koło niej".


Dziewczyna ostatni raz była widziana 3 listopada 2000 roku. Wszystkie poszlaki wskazują na to, że została zamordowana
Podczas rewizji w domu W. znaleziono łańcuszek i czarną torebkę, takie same jak miała Joasia. W środku był psi włos. Po badaniach okazało się, że należy do ratlera. Takiego psa miała Joasia
W. twierdzi, że torebkę kupiła jego siostra na jednym z targów. Ta usłyszała w sprawie zarzut składania fałszywych zeznań
Lista kobiet, które padły ofiarą W., jest długa. Monikę K. zmusił, aby pojechała z nim do jego domu. Chwycił ją za głowę i uderzał nią o ścianę. Najprawdopodobniej matka W. wezwała policję. Podczas rozmowy miała powiedzieć mundurowym, że nie chce drugiego zabójstwa w jej domu

Joanna Matjaszek ostatni raz była widziana 3 listopada 2000 r. podczas imprezy urodzinowej swojego chłopaka. Sprawdzane były liczne tropy: ucieczka, wstąpienie do sekty, wyjazd do innego kraju. Wiele poszlak wskazuje jednak na to, że dziewczyna została zamordowana.

Śledczy od rana przeczesują teren w okolicy małopolskich Wierzchosławic i Niwki. Poszukiwania - jak wynika z naszych informacji - mają zakończyć się w środę (tj. 17.06). Mają one związek z tajemniczym zaginięciem 20 lat temu nastoletniej Joanny Matjaszek. Policjanci i straż pożarna sprawdzają przede wszystkim okoliczne jeziora z cyplem i lasy. Jak dowiedział się nieoficjalnie Onet, pojawiły się nowe dowody, które mogą pomóc w rozwiązaniu sprawy.

W połowie marca zeszłego roku policjanci przeszukali jeden z domów w Niwce (woj. małopolskie). W budynku mieszka rodzina W. To właśnie tutaj 20 lat temu mieszkał 20-letni wówczas Przemysław W. O tym, że mężczyzna może być zamieszany w sprawę, Onet pisał w obszernym reportażu w lipcu zeszłego roku.

W tej sprawie zarzut składania fałszywych zeznań usłyszała już siostra Przemysława W. U kobiety znaleziono torebkę, którą przed zaginięciem miała mieć Joasia Matjaszek. Kobieta - jak zeznała - dostała ją w prezencie od brata.

Joanna Matjaszek miała plany na przyszłość. Marzyła o studiach na rehabilitacji. Chciała pomagać ludziom starszym i schorowanym. Na co dzień osiemnastolatka była uczennicą Zespołu Szkół Licealnych i Technicznych w Wojniczu (woj. małopolskie). Niebawem miała zdawać maturę.

Dziewczyna od kilku tygodni spotyka się z Przemysławem W. Nastolatka była nim bardzo zauroczona. Chłopak pochodzi z małej wioski pod Tarnowem. Jest dobrze zbudowany, ma krótko ostrzyżone włosy, jest średniego wzrostu. Dziś to 40-letni mężczyzna. Kiedy poznał Joasię, miał 20 lat. Był typem miejscowego agresora. Jeszcze jako nastolatek został ojcem. Wychowaniem córki nie był jednak zainteresowany.

Tak opisują go mieszkańcy jego rodzinnej wsi: typ podrywacza, ma problemy z agresją, bywa impulsywny, zdarza mu się nadużywać alkoholu.

Kilka dni przed zniknięciem Joasia pokłóciła się z Przemysławem. Chłopak był na nią wściekły, że dziewczyna za zarobione pieniądze nie kupiła głośników do jego samochodu, a wydała je na ubrania.

3 listopada 2000 r. Joasia przygotowuje się do szkoły, rozmawia z mamą o zakupach przed studniówką. Po lekcjach planuje wybrać się do swojego chłopaka, który w Niwce pod Tarnowem organizuje imprezę urodzinową. Umawia się z mamą, że wieczorem wróci do domu.

Gdy nie wraca, Teresa Matjaszek – mama dziewczyny - dzwoni na komisariat policji w Brzesku. Policjanci lekceważą to zgłoszenie, a po pewnym czasie okazuje się, że dyżurny tego telefonu nawet nie odnotował.

Dopiero siedem miesięcy od zaginięcia o sprawie dowiaduje się Prokuratura Rejonowa w Tarnowie. Na podstawie zeznań świadków prokurator ustala, że dziewczyna po imprezie została odprowadzona na autobus przez swojego chłopaka. We wrześniu 2001 r. śledczy umarzają jednak sprawę, gdyż nie znajdują dowodów, "na podstawie których można byłoby ustalić czas, miejsce i okoliczności zaginięcia". Rodzina złożyła zażalenie. Po miesiącach starań postępowanie wznowiono, na pewien czas włączeni w nie zostali nawet policjanci z krakowskiego Archiwum X. Od nowa przesłuchano świadków i przeanalizowano materiał dowodowy. Za pomocą kamery termowizyjnej przeszukano m.in. 100 ha lasów oraz teren starej cegielni w pobliżu Radłowa. Pojawiły się także nowe wątki.

Odpowiedzialna za prowadzenie śledztwa tarnowska prokuratura w 2007 r. umorzyła jednak sprawę.


Joasia nie była pierwszą dziewczyną Przemysława W. Rok wcześniej spotykał się z Patrycją A. (dane zostały zmienione). Kiedy dziewczyna chciała z nim zerwać, zaczął na nią krzyczeć, chwycił ją mocno za ramię i podniósł do góry. Dostawił pięść do twarzy i groził, że ją uderzy. Patrycja wspomina, że bardzo się bała.

Podobną historię opowiada Dorota Z. (dane zmienione), która w 2000 r. była w związku z W. Była świadkiem, jak jej ówczesny chłopak groził Alicji W. (dane zmienione), że "da jej po mordzie".

Alicja W. wyjaśnia, że zeznawała na temat wypadku samochodowego spowodowanego przez W. Mężczyzna podszedł do niej na korytarzu sądowym i krzyknął: "Ty kur.., źle na mnie zeznawałaś, masz prze…ne, zapied…ę cię, nawet mi się nie pokazuj, ty szmato!". Po tym zdarzeniu kobieta została napadnięta przez W. w centrum miasteczka i pobita.

Tydzień po zniknięciu Joanny Matjaszek, w dyskotece Joker w Tarnowie W. poznał Klaudię C. (dane zmienione). W lipcu 2001 r. po jednej z imprez zaczął dusić dziewczynę. Powodem wściekłości było to, że kobieta usiadła obok Pawła G. – kolegi W.

Po napadzie agresji mężczyzna kazał wejść Klaudi C. do samochodu. Ruszyli w stronę jego domu w Niwce. Tam chwycił ją za włosy, rzucił na ziemię i głową uderzył o płytki chodnikowe. Kazał jej wejść do domu i zostać na noc. Krzyczał.

Nikt z domowników nie zszedł na dół, aby zobaczyć, co się dzieje. Tej nocy spali osobno: ona na łóżku, on na podłodze. Jak opowiada dziewczyna, myślała tylko o tym, aby wyjść z tego żywa.

Później Klaudia C. spotkała się z W. jeszcze kilka razy. Nie miała na to ochoty, ale bała się mężczyzny. O tym, jak bywa porywczy i nieobliczalny świadczy inne wydarzenie z 21 lipca 2001 r. Klaudia wyszła z bloku na jednym z tarnowskich osiedli. Przed drzwiami do klatki stał W. Uderzył ją w twarz. Dziewczyna upadła na ziemię. Zaczął ją kopać. Odchodząc, powiedział do niej: „ty su...”.

Kolejną ofiarą Przemysława W. była Monika K. (dane zmienione). Poznali się w grudniu 2002 r. na dyskotece. Później spotkali się jeszcze kilkukrotnie na kawie, jednak dziewczyna postanowiła zerwać znajomość. Dowiedziała się, że chłopak nadużywa alkoholu, jest porywczy, a jego poprzednia dziewczyna zniknęła bez śladu.

W. jednak nie zamierzał tak łatwo zrezygnować. Nękał dziewczynę telefonami, groził. Spotkali się w drugi dzień świąt Bożego Narodzenia u niego w domu. Kiedy chciała wyjść, Przemysław W. wpadł w szał. Zaczął krzyczeć, że zabije ją "tak, jak tamtą szmatę i zakopie koło niej". Monika zapytała, o kogo chodzi. W. pokazał jej wycinek tygodnika "Naj", gdzie opisano zaginięcie Joasi. Chełpił się tym, że nikt nie znajdzie zwłok dziewczyny. Chwilę potem zaczął ją gwałcić. Dziewczyna była zbyt przerażona, by próbować ucieczki. Miesiąc później spotkała go w Tarnowie. Zmusił ją, aby pojechała z nim do jego domu. Tam zaczął ją bić w twarz i brzuch. Chwycił jej głowę i uderzył nią o ścianę.

Najprawdopodobniej matka W. wezwała policję. Podczas rozmowy miała powiedzieć mundurowym, że nie chce drugiego zabójstwa w jej domu. Kiedy Przemysław W. zobaczył radiowóz, uciekł w pole. Tego samego dnia funkcjonariusze znaleźli go na strychu domu rodziców.

Monika K. nie przestraszyła się W. i postanowiła zeznawać. Sąd skazał W. na 7,5 roku więzienia za gwałt, próbę gwałtu oraz pobicie.

W aktach sprawy można natrafić na zeznanie W. Mężczyzna podczas przesłuchania – niepytany przez nikogo - zaczął mówić o zaginięciu Joanny Matjaszek. Twierdził, że dziewczyna została zamordowana.
Co wydarzyło się 3 listopada 2000 r.?

Według oficjalnej wersji 3 listopada 2000 r. Joanna Matjaszek żegna się z gośćmi przed 20 i wychodzi wraz ze swoim chłopakiem na oddalony o kilkanaście metrów przystanek autobusowy. Mężczyzna zeznaje, że Joasia wsiadła do pojazdu i odjechała w stronę domu.

Parę na przystanku widzi pani Danuta – sprzedawczyni z pobliskiego sklepu. Nie przypomina sobie jednak, aby nastolatka wsiadła do autobusu.

O tym, że dziewczyna nie pojechała do domu, mówi natomiast Joanna M. Ta była obecna na urodzinowej imprezie. Kobieta była wówczas dziewczyną Pawła G. – bliskiego kompana W. Krótko po wydarzeniach listopadowego wieczoru wyprowadziła się z miasteczka.

- Joasia chciała pojechać do domu już o godzinie 18 - wspomina. Zrezygnowała, bo jej chłopak użył wobec niej szantażu. Powiedział: "jak chcesz, to jedź i już nie wracaj". O godzinie 20 odprowadził Joasię na przystanek, po czym wrócił. "Kiedy później odjeżdżaliśmy z Pawłem, zauważyłam, że od strony przystanku do Przemka podeszła jakaś kobieta. Było ciemno, więc jej nie rozpoznałam".

Kilka dni później W. wyznał Joannie M., że tajemniczą postacią była Joanna Matjaszek. Wróciła do niego, gdy już wszyscy wyszli. Leżeli razem na łóżku. Nagle mężczyzna miał wpaść w szał. Zaczął rzucać różnymi przedmiotami. Był pijany. Asia próbowała go uspokoić, wtedy on chwycił za kluczyki do swojego samochodu i wyszedł na zewnątrz domu. Asia pobiegła za nim, próbując go uspokoić i nie dopuścić, aby po pijanemu gdzieś jechał. Przemek miał wsiąść do auta i w tym momencie Asia wyrwała mu kluczyki. Wtedy on po raz pierwszy ją uderzył. Asia miała upaść przy ścianie budynku. Przemek zabrał jej kluczyki i ponownie wsiadł do samochodu. Asia podniosła się z ziemi i wsiadła razem z nim. Przemysław W. zakończył opowieść słowami: "wepchałem ją do samochodu i wywiozłem kur... do lasu".

Tam uderzył dziewczynę. Zaczęła krwawić. Zostawił ją i odjechał, jednak po pewnym czasie zmienił zdanie, zawrócił. Joasia szła drogą. Joanna M. zapytała W., co stało się dalej. Mężczyzna nie odpowiedział.

W aktach sprawy – jak dowiadujemy się nieoficjalnie – znajdują się wyniki testu przeprowadzonego na wariografie. W. poddał się badaniom ponad 10 lat temu. Zostały one przeprowadzone na zlecenie jednej z prywatnych telewizji.

We wnioskach można przeczytać, że: "…z dużym stopniem prawdopodobieństwa można przyjąć, iż posiada on i ukrywa wiedzę, kto dokonał tej zbrodni i gdzie znajdują się zwłoki ofiary. Nie można wykluczyć jego bezpośredniego udziału przy ukryciu ciała Joanny Matjaszek".

Dodatkowo podczas rewizji w domu W. znaleziono łańcuszek i czarną torebkę, takie same jak miała Joasia. W środku był psi włos. Po badaniach okazało się, że należy do ratlera. Takiego psa miała Joasia. W. twierdzi, że torebkę kupiła jego siostra na jednym z targów.

***

Michał S. (dane zmienione) kontaktował się z W. po jego wyjściu z aresztu w 2002 r. Podczas wyjazdu w Bieszczady W. miał powiedzieć, że ciało zaginionej dziewczyny "jest porąbane i zakopane w różnych miejscach. Śmiał się, że i tak jej nie znajdą, że mogą jej szukać. W. nie mówił, gdzie i czym porąbał jej ciało". Mężczyźni więcej do tematu nie wracali.

***

Joanna Matjaszek – gdyby żyła – miałaby dziś 38 lat. Sprawa o zabójstwo dziewczyny przedawni się w 2030 r.
Edytowane przez kaktus dnia 16-06-2020 20:06
"Jestem bardzo cierpliwa pod warunkiem, że wyjdzie na moje"
 
elin
Od wielu lat policjanci z Archiwum X prowadzą tą sprawę i szukają dowodów zabójstwa.
http://szukamywas...post_47302
 
Przejdź do forum:
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Wygenerowano w sekund: 0.16 - 23 zapytań MySQL 6,189,337 unikalnych wizyt