Seo tools

www.szukamywas.pl - Forum dyskusyjne: Karolina P. (Data zaginięcia 2007/05/27)
Kwiecień 12 2021 22:03:53
Nawigacja
· Start
· Forum
· Regulamin
· Plakaty do pobrania
· Pinterest
· Kanał Youtube
Aktualnie online
· Gości online: 3

· Użytkowników online: 0

· Łącznie użytkowników: 138
· Najnowszy użytkownik: aga__0145
Zobacz temat
 Drukuj temat
Karolina P. (Data zaginięcia 2007/05/27)
lornetka
Karolina P.
Data zaginięcia 2007/05/27
wiek obecnie 22 lata

wygląd czarne znamie z tylu na szyi wielkosci 1 grosza

ostatnie miejsce pobytu Radom

"Karolina z koleżanką i dwoma kolegami pojechała nad Wisłę w okolice Ryczywołu. Miała zamiar opalać sę. Koledzy twierdzą, że dziewczyna weszła do wody i utopiła się . Rodzice są przekonani, że to nieprawda. Wierzą, że ich córka żyje. lecz została uprowadzona. Policja i prokuratura w Kozienicach twierdzą, że wątpliwości rodziców nie mają żadnych podstaw. "


http://www.ktokol...latos.html
Edytowane przez marta wawa dnia 05-04-2015 23:43
 
elin
rysopis:
http://zaginieni....OLINA.html
Edytowane przez elin dnia 08-03-2013 12:51
 
kaktus
http://www.google...7351152471


Pomimo poszukiwań i pomocy jasnowidza nie udaje się odnaleźć ciała dziewczyny, która utonęła w Wiśle.
Mama Karoliny i jej brat wciąż mają nadzieję, że ciało tragicznie zmarłej dziewczyny zostanie odnalezione.

Najbliżsi Karoliny przeżywają podwójną tragedię. Raz, bo Karolina utonęła w nurtach Wisły i dwa - bo do tej pory nie odnalezione zostało jej ciało. I doskonale zdają sobie sprawę z tego, że szanse na odnalezienie maleją z każdym dniem.

Karolina, 18 lat, uczennica drugiej klasy technikum gastronomicznego w Radomiu. Za rok miała zdawać maturę. Wesoła, uśmiechnięta, pełna radości życia. Tak wygląda na zdjęciach, które stale nosi ze sobą jej mama Halina P, tak wygląda na zdjęciu umieszczonym w telefonie komórkowym jej brata, Michała.

- Karolina w ogóle nie umiała pływać - wspomina mama dziewczyny. - Bała się wody, jeśli wchodziła nawet do jakiegoś zbiornika, to co najwyżej brodziła, do kolan.
27 maja, w niedzielę Karolina powiedziała rodzinie, że wybiera się ze znajomymi nad wodę. Mówiła o zalewie w Domaniowie, ale ostatecznie pojechali całą czwórką nad Wisłę, w okolice Ryczywołu. Miejsce to jest znane głównie okolicznym mieszkańcom i wędkarzom. Co dalej się działo, mama Karoliny do dzisiaj dokładnie nie wie.

- Razem z córką pojechała nad Wisłę jej koleżanka i dwóch kolegów - opowiada. - Próbowałam z nimi rozmawiać o tym, jak doszło do tej tragedii, ale nie udało mi się uzyskać jednej, pełnej relacji. Co więcej, są one różne.
Karolina, 18 lat, uczennica drugiej klasy technikum gastronomicznego w Radomiu, utonęła w Wiśle. Była wesoła, uśmiechnięta, pełna radości życia.

TAJEMNICA ŚLEDZTWA

Kozienicka policja przesłuchiwała już bezpośrednich świadków utonięcia. Co powiedzieli, nie wiadomo. Objęte jest to tajemnicą postępowania.

Pewne jest, że Karolina i jej znajomi weszli do rzeki i że w pewnym momencie zniknęła im z oczu. Nastąpiło to w pobliżu tak zwanych główek, czyli kamieni tworzących kiedyś mały cypelek. Miejsce to oglądali potem strażacy ze specjalistycznej grupy wodno-nurkowej Państwowej Straży Pożarnej w Radomiu.

- Płycizna zmieniała się nagle w dół. Zapuściliśmy tam sondę. Wykazała głębokość 8 metrów. Kąpiel w rzece niesie zawsze ze sobą ogromne zagrożenie. Utonąć można nawet brodząc w wodzie - twierdzi Witold Drachal, zastępca dowódcy grupy.
Znajomi Karoliny zawiadomili o tym, co się stało strażaków, policjantów, również rodzinę dziewczyny.

Pojawiła się na miejscu tak szybko, jak tylko mogła. - Owszem, byli policjanci, ale z "drogówki” - opowiada mama Karoliny. - Nurek przyjechał z Warszawy i wszedł do wody dopiero przed samym wieczorem.

Pierwszy dzień poszukiwań nie przyniósł rezultatu. W następne prowadzono je siłami strażaków i policjantów, ale już z łodzi. Sprawdzano różne miejsca bosakami, przeczesywano przybrzeżne zarośla. - Poszukiwania prowadziliśmy w dół rzeki na dystansie około 10 kilometrów - wylicza Zbigniew Szczygieł, komendant Powiatowej Straży Pożarnej w Kozienicach. - Nie było dnia bez użycia łodzi.

BEZRADNOŚĆ

Według rodziny Karoliny poszukiwania prowadzono jednak na zbyt małą skalę i przy użyciu zbyt małej liczby osób i sprzętu. Oni sami byli nad Wisłą codzienne. W czwartek, zdesperowani, pojechali do Warszawy, by poprosić o poradę znanego jasnowidza. Ze sobą zabrali między innym bluzkę, którą Karolina zostawiła na brzegu.

- Jasnowidz wiedział od nas tylko tyle, że chodzi o sprawę utonięcia - opowiada Halina P. - Od razu powiedział nam, że w wodzie towarzyszyły jej dwie, albo trzy osoby. Ale że żadna z nich nie ratowała jej. Śmierć córki nazwał bezsensowną. Potem narysował szkic, gdzie mogłoby się znajdować ciało. Widać na nim między innymi kępy. Wypytywaliśmy miejscowych. Potwierdzili, że znajduje się tam pod wodą dużo konarów powalonych drzew, korzenie. Potwierdzenie informacji uzyskanych od jasnowidza dostaliśmy także od różdżkarza. Posługując się mapą i wahadełkiem wskazał to samo miejsce.

MAPA JASNOWIDZA

W piątek, po rozmowach z najbliższymi Karoliny i na skutek ich apeli, strażacy zdecydowali się ponownie na użycie płetwonurków. Tym razem przyjechały dwie ekipy. Z Kozienic i Radomia. W sumie 12 osób. - Poszukiwali jednak nie w tym miejscu, które wskazał jasnowidz, a według własnego uznania - twierdzi Halina P.

- Szukaliśmy według szkicu jasnowidza i w miejscach, gdzie zgodnie z naszą wiedzą i doświadczeniem ciało mogło się znajdować - mówi Witold Drachal. - Tyle tylko, że teren wskazany przez jasnowidza był określony z dokładnością do około 550 metrów. A gdy skontaktowaliśmy się z nim telefonicznie i wypytywaliśmy o szczegóły, podawał jeszcze bardziej nieprecyzyjne informacje, a w końcu oświadczył, że może chodzić tu o lustrzane odbicie, bo tak to już jest w jasnowidzeniu. Szukając według naszkicowanej przez niego mapy napotykaliśmy na miejsca, gdzie nie mogliśmy prowadzić działań ze względu na zbyt duże zagrożenie. Nurt był zbyt silny, widzialność praktycznie zerowa, a w wodzie mnóstwo powalonych drzew. Ryzyko wypadku było zbyt duże.

Działania strażaków i tym razem zakończyły się niepowodzeniem. Zrozpaczona rodzina poprosiła jeszcze o pomoc znajomych. Znowu pływano łódką, sprawdzano zarośla, wypytywano wędkarzy. I znowu bez rezultatu.

SŁABA NADZIEJA

Według Zbigniewa Szewczyka, zastępcy Komendanta Powiatowego Policji w Kozienicach, poszukiwania wciąż są i będą prowadzone. Jednocześnie komendant nie ukrywa, że wraz z upływem czasu ich intensywność zmniejsza się a szanse na odnalezienie zwłok stają się coraz mniejsze. - Bywa, że ktoś zaginął w Wiśle dwa czy nawet cztery lata temu, i do tej pory jego zwłoki nie odnalazły się. Mogły zahaczyć się o podwodną przeszkodę, mogły zostać przysypane przez muł. Czasami ciał nigdy nie udaje się odnaleźć.

Rodzina Karoliny wciąż nie traci nadziei, ale przyznaje, że nadzieja ta jest coraz mniejsza. - Bardzo prosimy każdą osobę, która miałaby dla nas jakieś informacje o kontakt z nami - apeluje Halina Płatos. A brat Karoliny dodaje: - Cała rodzina pragnie teraz tylko jednego - aby odnaleźć Karolinkę i ją godnie pożegnać, w taki sposób na jaki zasłużyła. Bardzo prosimy o pomoc.



http://www.google...mp;cad=rja

- Myślę, że moja córka żyje. Jasnowidz Hanna Podwójci powiedziała, że Karolina została uprowadzona za granicę - mówi Halina P, matka zaginionej osiemnastolatki. Świadkowie twierdzą, że dziewczyna utonęła w Wiśle. Jednak policja nie znalazła jej ciała. Kilku jasnowidzów, do których zgłosiła się zdesperowana rodzina P. jest zdania, że Karolinę uprowadzono za granicę. Jak było naprawdę?


27 maja 18-letnia Karolina P. z Radomia wybrała się z Joanną, Łukaszem i Marcinem do miejscowości Ryczywół, nad Wisłę.

Świadkowie - w tym także trzy osoby, z którymi była nad Wisłą twierdzą, że dziewczyna się utopiła. Dlaczego Karolina zdecydowała się na wycieczkę z niemal przypadkowymi ludźmi? Marcin był jej sąsiadem, którego znała z widzenia, jego ciotecznego brata Łukasza poznała dopiero tego dnia. Joanna zaś była koleżanką, z którą Karolina utrzymywała luźny kontakt.

- Miała nie wchodzić do wody, tylko się opalać. Mieli jechać w inne miejsce. O Wiśle nie było mowy, bo bym nawet jej nie puścił. Ona na pewno do Wisły nie weszła, bo nie umiała pływać - twierdzi ojciec Karoliny.

Mimo prowadzonych przez policję od ponad 4 miesięcy poszukiwań, ciała Karoliny do tej pory nie odnaleziono. Rodzice podejrzewają, że trójka towarzyszących dziewczynie osób może mieć związek z jej zaginięciem. Sądzą, że Karolina została odurzona narkotykami i porwana.

- Do poszukiwań zaginionej Karoliny wielokrotnie była używana łódź policyjna. Prosiliśmy również o pomoc straż pożarną, która posiada specjalistyczny sprzęt do przeszukiwania dna - informuje Patrycja Adach z Komendy Powiatowej Policji w Kozienicach.

- Joanna, która była z Karoliną, pokazała miejsce, z którego wchodziły do wody. Trzy dni później zmieniła swoją wersję i pokazała już całkiem inne miejsce. Oddalone o jakieś 40 metrów od wcześniej wskazanego - mówi Michał P, brat Karoliny.

Kilku jasnowidzów, do których zwróciła się o pomoc zdesperowana rodzina, twierdzi, że Karolina żyje. Co więcej, według nich przez pewien czas była nawet przetrzymywana w Radomiu. Co stało się z nią później? Według jasnowidzów wywieziono ją do domu publicznego w Amsterdamie.

- Policjanci wydziału kryminalnego sprawdzają billingi rozmów dlatego, że rodzina powiedziała, że Karolina miała odezwać się do jednego ze znajomych - informuje Patrycja Adach z Komendy Powiatowej Policji w Kozienicach.

Już tego samego dnia, kiedy Karolina miała się utopić, do rodziny zaczęły docierać informacje od obcych ludzi, że dziewczynę porwano. Państwo P. zwrócili się po pomoc do fundacji ITAKA oraz Fundacji imienia Krzysztofa Olewnika.

- Chcę sprawdzić pewnego mężczyznę, który przyszedł raz do mojego męża na parking i powiedział, że moja córka się nie utopiła - mówi Halina P, matka Karoliny.

Okazuje się, że problem porwań w Polsce istnieje. Statystyki mówią o minimum jednym uprowadzeniu na tydzień. Eksperci szacują, że zjawisko to znacznie nasili się w ciągu 2 -3 lat. Fundacja Krzysztofa Olewnika - ofiary najbardziej dramatycznego uprowadzenia w historii polskiej kryminalistyki - działa na rzecz pomocy ofiarom porwań.

- Domy publiczne zamawiają młode kobiety. Rodziny domyślają się, jednakże wstyd, hańba nie pozwala im o tym mówić. Dużo osób tak ginie. Osoby są odurzane narkotykami, odbierane są im dokumenty - mówi Danuta Olewnik-Cieplińska, siostra Krzysztofa Olewnika.

Państwo P. nie tracą nadziei, że odnajdą córkę. Skoro nie ma ciała, wierzą, że Karolina żyje. *
Edytowane przez kaktus dnia 23-01-2015 20:29
"Jestem bardzo cierpliwa pod warunkiem, że wyjdzie na moje"
 
nick60
Aktualny link do itaki: http://www.zagini...by/?o=5572
Edytowane przez nick60 dnia 23-01-2015 16:17
 
Przejdź do forum:
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Wygenerowano w sekund: 0.07 - 23 zapytań MySQL 6,159,912 unikalnych wizyt