Seo tools

www.szukamywas.pl - Forum dyskusyjne: Statystyczny zaginiony
Kwiecień 22 2021 00:51:29
Nawigacja
· Start
· Forum
· Regulamin
· Plakaty do pobrania
· Pinterest
· Kanał Youtube
Aktualnie online
· Gości online: 1

· Użytkowników online: 0

· Łącznie użytkowników: 138
· Najnowszy użytkownik: aga__0145
Zobacz temat
 Drukuj temat
Statystyczny zaginiony
kaktus
http://www.e-repo...-zaginiony

Wydawałoby się, że w dobie telefonów komórkowych śledzonych na każdym kroku przez stacje przekaźnikowe i satelity, wszechobecnego monitoringu patrzących na nas bezlikiem kamer stale i wciąż, nie powinno w ogóle istnieć zjawisko zaginięć. A jednak ludzie giną bez wieści. Z roku na rok to coraz większa liczba.

Z danych udostępnionych przez Komendę Główną Policji wynika, że w samym 2014 roku zaginęło prawie 21 000 osób. Niektóre z tych spraw stają się naprawdę głośne, jak choćby zaginięcie Iwony Wieczorek. Jednak sytuacja nie jest aż tak bardzo dramatyczna, jak mogłoby się wydawać. W 2014 roku policjanci odnaleźli 98 procent zaginionych.

Jako policjant również miewałem do czynienia ze sprawami dotyczącymi zaginięć. Zazwyczaj byłem tym szukającym. Raz przyczyniłem się do zaginięcia jednego, sympatycznego, młodego człowieka. Było to podczas nudnej, nocnej, rutynowej obławy na drobnego handlarza narkotyków.

Taktyka w takich sprawach jest prosta. Czaisz się i czekasz na amatorów używek. Po dokonaniu zakupu, odprowadzasz ofiarę za róg i tam zwijasz go jak swego.

Rodzi się pytanie, czemu zatrzymuje się Bogu ducha winnych klientów, zamiast od razu handlarza? No cóż, sąd musi mieć dowody czyjejś winy. Można oczywiście wejść mu od razu na kwadrat” i znaleźć prochy. Ale wtedy sprawca odpowiadałby tylko za posiadanie znacznych ilości nielegalnych środków, a nie handel nimi. Do tego potrzebni są świadkowie, czyli jego ostatni klienci. A ci - po znalezieniu przy nich zakupionych narkotyków - bardzo szybko zeznawali na protokół, co kupili, kiedy i za ile.

Mój zaginiony był właśnie takim potencjalnym świadkiem. W pewien piątkowy wieczór on i grupa jego znajomych zapragnęli się zabawić, jak to w piątki najczęściej bywa. Pechowo jednak wybrali miejsce, w którym chcieli się zaopatrzyć w towar gwarantujący ową upragnioną, beztroską zabawę. Jeszcze bardziej niefortunnie wybrali dostawcę tego towaru. Niestety dla nich, nieopodal byłem ja wraz z resztą mojej ekipy. Naszemu późniejszemu „zaginionemu” przypadł najbardziej pechowy los, bo to właśnie on poszedł na zakupy. Poszedł i już nie wrócił. Zaginął w samym centrum wielkiego miasta, na długich, pełnych niepokoju 48 godzin.

Każda, zatrzymana osoba ma prawo do powiadomienia przez policję o zatrzymaniu, wybranej przez siebie osoby. Nasz „zaginiony” nie chciał nikogo o swoim zatrzymaniu nikogo informować, czym wprawił w duże zaniepokojenie przyjaciół. Następnego dnia rano zdołali oplakatować pół miasta ze stosowną informacją i jego podobizną. Nie wiem, w jaki sposób mój „zaginiony” wyjaśnił swoją dosyć długą nieobecność rodzinie i znajomym. Wiem, że z punktu widzenia statystyki, mieści się w tych szczęśliwych 98 procentach osób odnalezionych.

Piotr „Pochuro” Matysiak
"Jestem bardzo cierpliwa pod warunkiem, że wyjdzie na moje"
 
elin
o widzisz...
albo ludzie trafiają do szpitala i też nikogo nie powiadamiają...
 
Przejdź do forum:
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Wygenerowano w sekund: 0.39 - 23 zapytań MySQL 6,189,151 unikalnych wizyt